Jak działają filtry głosu w grze dubbingowej
Modulator głosu do dubbingu ma jedno ograniczenie, którego nie ma modulator do czatu: nie wolno mu zmienić tego, jak długo mówiłeś.
Każdy modulator głosu, jakiego używałeś, pod spodem działa tak samo: zmienia próbkowanie. Odtwórz nagranie szybciej i idziesz w górę, wolniej i idziesz w dół. To jedna linijka kodu, to jest to, co robi magnetofon, i to jest powód, dla którego głos wiewiórki w ogóle istnieje.
Jest to też jedyna rzecz, której gra dubbingowa zrobić nie może, a dojście do tego dlaczego to większość tego, co czyni filtry głosu w tym gatunku ciekawymi.
Prędkość zmienia wysokość i długość naraz
W dubbingu twoje nagranie nie jest odtwarzane samo. Jest wpasowane w obraz — postać otwiera usta w 4,2 sekundy i kończy w 6,1, a twoja kwestia wchodzi w tę szczelinę. Nic jej nie rozciąga, żeby pasowała, i nic jej nie przycina.
Więc w chwili, gdy zmieniasz prędkość odtwarzania, zmieniłeś to, jak długo trwa kwestia. Wiewiórka na 1,9× kończy w połowie drogi, podczas gdy usta postaci wciąż się ruszają. Olbrzym na 0,55× mówi jeszcze kilka sekund po tym, jak scena już się przecięła. Jedno i drugie to dokładnie ta rozsynchronizacja, dla której zapobiegania istnieje każda inna część gry dubbingowej — a im zabawniejszy filtr, tym bardziej skrajna prędkość i tym gorszy rozjazd.
Dlatego modulator głosu zbudowany do czatu albo streamu często brzmi źle, gdy ktoś po raz pierwszy skieruje go na dubbing. Nic nie jest zepsute. Czat nie ma obrazu, z którym musiałby zostać zsynchronizowany, więc nikt nie musiał tego rozwiązywać.
Formanty i dlaczego niosą więcej niż wysokość dźwięku
Rozwiązaniem jest przestać ruszać wysokością w ogóle i ruszyć zamiast tego rezonansami. Twój trakt głosowy to rura, a rura ma częstotliwości, w których dzwoni — formanty. Krótki trakt dzwoni wysoko, długi nisko, a długość czyjegoś traktu to większość tego, co sprawia, że głos czyta się jako mały albo duży. Prawdopodobnie bardziej niż wysokość.
Przesuwanie tego, gdzie głos rezonuje, to czysta korekcja. W PartyDubie każdy filtr to łańcuch filtrów dzwonowych w okolicach 240 Hz dla rezonansu klatki piersiowej, 1400 Hz, gdzie mieszkają samogłoski, i 3000 Hz dla jasności, którą czyta się jako lżejszy głos. Podnieś dwa górne i obetnij dolny, a mówiący robi się mniejszy; zrób odwrotnie, a robi się większy. Nagranie nigdy nie jest przepróbkowane, więc trwa dokładnie tyle, ile zostało zagrane, co do próbki.
Wymiana jest uczciwa i warto ją nazwać: wiewiórka zrobiona na formantach to mała osoba, a nie dosłowna wiewiórka. To mniej skrajne niż przepróbkowanie. Za to zostaje na obrazie, a w grze, w której żartem jest głos zestawiony z twarzą, to liczy się bardziej niż ostatnie dwadzieścia procent efektu.
Te, które nie są o rozmiarze
Nie każdy filtr to przesunięcie formantów. Kilka to starsze sztuczki, które akurat są w przeglądarce darmowe:
- —Robot to modulacja pierścieniowa — sygnał pomnożony przez sinusoidę 55 Hz. Web Audio nie ma węzła mnożenia, ale parametr wzmocnienia węzła wzmocnienia jest mnożnikiem, więc sterowanie nim z oscylatora to dokładnie modulacja pierścieniowa.
- —Wściekła osa to ta sama sztuczka przy 260 Hz, ściśnięta w wąskie pasmo. Szybka modulacja wpuszczona w filtr pasmowoprzepustowy to czyste brzęczenie.
- —Rozmowa telefoniczna to pasmo mowy od 300 do 3400 Hz i nic więcej. To właśnie to pasmo sprawia, że telefon brzmi jak telefon; to fakt o sieci telefonicznej, a nie o głosie.
- —W jaskini to opóźnienie ze sprzężeniem przy 220 ms ze ściętą górą, czyli mniej więcej to, co robi z tobą prawdziwa jaskinia.
- —Demon to duże przesunięcie formantów w dół z przesterem waveshapera na wierzchu.
Wszystko to działa w przeglądarce, w momencie, w którym pokój odtwarza dubbing. Nic nie jest wysyłane, nic nie jest renderowane na serwerze, a efekt kosztuje tyle samo, czy słyszy go jedna osoba, czy dziesięć.
Problem projektowy pod problemem dźwiękowym
Sprawienie, żeby osiemnaście filtrów dobrze brzmiało, okazało się łatwiejszą połową. Trudniejszą było to, że przez długi czas były rozwijaną listą: otwierałeś menu przed nagraniem, wybierałeś Demona i dostawałeś Demona.
To jest preferencja, a preferencja to samotna rzecz w grze imprezowej. Nikt inny w pokoju nie ma w niej udziału, nikogo nie zaskakuje, a gdy już znajdziesz ten, który lubisz, przestajesz otwierać menu. Zabawny głos, który sam sobie wybrałeś, to kostium, który nosisz w pojedynkę.
Dlatego filtrów w PartyDubie już się nie wybiera. Nimi się rzuca. W trakcie rundy jest półka z osiemnastoma miksturami: bierzesz butelkę, wybierasz gracza i wszyscy patrzą, jak leci łukiem przez ekran i pęka na jego karcie. Przez resztę rundy jego głos wychodzi przez ten filtr — w kabinie, kiedy jeszcze nagrywa, i przy odsłonięciu, kiedy słyszy go pokój.
Trafiona osoba nie ma nic do gadania, co jest całym sensem i jedyną rzeczą, której rozwijana lista nigdy nie zrobi.
Dwie zasady, dzięki którym to nie męczy
- Mikstura działa jedną rundę. W następnej jesteś znów czysty, chyba że ktoś wyda na ciebie kolejną. Dostać w pierwszej rundzie i tkwić jako osa przez godzinę to kara; dostać na jedną rundę to żart.
- Dowiadujesz się natychmiast. Odsłuchując swoje nagranie w kabinie, słyszysz, jak naprawdę brzmisz. Ukrycie tego, żeby ocalić niespodziankę, kusiło i byłoby gorsze — kto nie wie, że brzmi jak demon, nie może tego zagrać, a kwestia przeczytana na serio, bo nie miałeś pojęcia, to żart, który do nikogo nie trafia.
Jeden rzut na osobę na rundę, więc w pokoju, w którym kilka osób trzyma mikstury, w jednej rundzie mogą lecieć cztery butelki naraz. Żeby dostać, nie trzeba konta ani planu: żart nie działa, jeśli połowa pokoju nie może być celem.
Ile to kosztuje
Zalogowane darmowe konto dostaje jedną miksturę miesięcznie. Wspierający dostają pięćdziesiąt. Jedną zamiast zera, bo liczba na stronie z cenami nic nie znaczy, dopóki raz nie rzucisz; jedną zamiast pięciu, bo to właśnie rzadkość sprawia, że mikstura jest cokolwiek warta. Gości można trafić, ale sami rzucać nie mogą, z mało efektownego powodu: miesięczny przydział musi się na czymś zaczepić, a tym czymś jest konto.
Tak czy inaczej dźwięk jest identyczny. Każdy filtr to kilka węzłów Web Audio działających na maszynie, która odtwarza dubbing, co nie kosztuje nic nas i nic ciebie — przydział jest po to, żeby rzucona mikstura pozostała wydarzeniem, a nie pogodą.
Załóż pokój
Za darmo, w przeglądarce, a pozostali dołączają sześcioznakowym kodem — bez konta i bez instalacji. To ty przynosisz klip; nigdy nie trafia na nasze serwery.
Otwórz pokój